niedziela, 8 listopada 2009

przyjęcie - niespodzianka ;)

zupełnie, całkowicie mnie zaskoczyło... a właściwie zaskoczyły.

były balony, tort, prezenty - słowem WIELKI SZOK
i łezka jakaś po drodze tez była ;)


i nawet bransoletka życzeń tworzona na miejscu była

Normalnie prawdziwa Ameryka :) ;)

Dziewczyny - wariatki moje kochane - NIGDY nie myślałam, ze otrzymam od życia tak cudny podarunek - grono przyjaciół, które sprawia, ze wszystko ma sens. Bardzo, bardzo WAM dziękuję za to, że JESTEŚCIE

i znowu sie wzruszyłam no...

3 komentarze:

  1. :*
    A bo Kami jeszcze przychodzisz a już płaczesz, że "urlop" Cie czeka ;) To trzeba było Ci jakoś ładnie pokazać jak bardzo Cie kochamy ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. :):):):):):) Przyjaciele są również od niespodziewanych niespodzianek:):):):):):) Dmuchanie balonów to była prawdziwa przyjemność!!!!nawet jak pękały:):):)

    OdpowiedzUsuń
  3. Kamilko, bo od tego są przyjaciele, żeby fundować takie niespodzianki - ja nie dotarłam, bo mam w domu mały maraton chorobowy :( ale myślami byłam z Wami i mam nadzieję, że wiesz o tym !!!

    OdpowiedzUsuń